Szydełkowa letnia akcja-reanimacja

Opublikowane w Szydełkowanie przez dnia 28 lipca 2017 10 komentarzy

Żyjemy w czasach tzw. szybkiej mody.  Nowe kolekcje pojawiają się w sieciówkach przynajmniej kilka razy w roku, a wytrzymałość większości ciuchów obliczona jest co najwyżej na jeden taki sztucznie skrócony sezon. Coraz popularniejszy ruch slow fashion, czyli uważnej, przemyślanej mody, dający odpór temu konsumpcyjnemu szaleństwu, proponuje całe mnóstwo sposobów na racjonalny dobór garderoby i rozsądne zarządzanie jej zawartością. Ja również mam swoje metody.

Zakupy robię rzadko i właściwe tylko wtedy, kiedy potrzebuję czegoś konkretnego. Zamiast przepłacać w sieciowych sklepach, zdecydowanie bardziej wolę buszować po lumpeksach, aukcjach internetowych i sklepikach indyjskich. Ale przede wszystkim staram się jak najintensywniej korzystać z tego, co już mam w swojej szafie. A gdy coś mi się znudzi lub zużyje, przerabiam i poprawiam, sama lub z pomocą zaprzyjaźnionej krawcowej. Od czasu do czasu w tej rewitalizacji przydaje mi się nie tylko igła i nitka, ale także szydełko, kordonki lub włóczki. A także tasiemki, sznurki, koraliki, guziki…

Ostatnio takiemu małemu odświeżeniu poddałam jeden z moich ulubionych ciuchów. Szaroniebieskie wdzianko nabawiło się z przodu kilku drobnych dziurek, zmajstrowanych albo przez pralkę, albo przez wpinane zbyt często broszki. Żeby przesłonić uszkodzenia, z granatowego bawełnianego kordonka Karat 8 (76 tex x 2/10g/65 m), szydełkiem o średnicy 1,00 mm wykonałam dwa zestawy po trzy ażurowe kółka, wykończone pikotkami. W każde kółeczko wdziergałam jeszcze przezroczysty koralik. Naszywając tak wykonane aplikacje dodałam niebieskofioletowe satynowe tasiemki.

W swojej szafie mam jeszcze co najmniej kilka ciuchów z szydełkowymi wykończeniami, wstawkami lub aplikacjami. Może kiedyś wyjmę je wszystkie, sfotografuję i pokażę na blogu, opowiadając przy okazji związane z nimi historie. Ciekawa jestem, co sądzicie o takich sposobach na lekko zużyte, ale wciąż dobre, lubiane i często noszone ubrania. Dajecie starszym ciuchom drugie życie? Jeśli tak, to czy macie jakieś swoje sprawdzone metody na ich reanimację? Jakie techniki preferujecie?

Wkładając zreperowane wdzianko do szafy, rozejrzałam się przy okazji po półkach i wieszakach. Od razu wypatrzyłam kilku kolejnych „pacjentów”, którym warto coś poprawić lub ozdobić. Mam radosne przeczucie, że moja letnia szydełkowa akcja-reanimacja dopiero na dobre się rozkręca!

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, możesz go polubić, skomentować i/lub polecić znajomym. Dziękuję!

Tagi: ,

Komentarze (10)

  1. Quanna napisał(a):

    Super! No niestety dzisiejsze ubrania to do siebie mają, że są mega nietrwałe :/ Ale odnawianie swoich ulubionych ciuszków jest takie satysfakcjonujące! Ja też lubię coś przerobić i nadać mu drugie życie 🙂 Albo i trzecie 😀

    • Arachne napisał(a):

      Dziękuję. 🙂 Tak, zarówno same materiały, jak i sposób uszycia pozostawiają często wiele do życzenia. 🙁 Dlatego zanim coś kupię, zawsze dziesięć razy oglądam i sprawdzam. A zamiłowanie do przerabiania (niemal wszystkiego!) na „po swojemu” mam od dziecka. 😉

  2. Urszula Kanik napisał(a):

    Wyszło bardzo efektownie. Niestety, każdy kto nie ma ochoty ślepo podążać za aktualnymi trendami w modzie, jest zmuszony do przeróbek i szycia.

  3. Małgorzata P napisał(a):

    Ślicznie to wygląda i pomysłowo. Mam wdzianko, które nie ma zapięcia, zrobię sobie takie wykończenie. Serdecznie pozdrawiam.

  4. SzydelkoweCUDAsie napisał(a):

    „Wow, ale cudowne! Mam w mojej ukochanej bluzeczce małą dziurkę i taka aplikacja świetnie by ją zakryła!” – pomyślałam, zanim przeczytałam wpis 😀 teraz już wiem, że i Ty pięknie ozdobiłaś swoją narzutkę w ten sam sposób 🙂 no ja na pewno swoją będę reanimować 😀

  5. Ula Dziergula napisał(a):

    Świetna metamorfoza. Do niektórych rzeczy człowiek się przywiązuje i jeśli można zatuszować usterkę lub odświeżyć fason to jestem za. Też czasem korzystam.

Zostaw ślad po sobie!