Szydełkiem na przekór małej pętli czasu

Opublikowane w Biżuteria, Szydełkowanie przez dnia 13 sierpnia 2018 8 komentarzy

Nieco dziwne jest to moje tegoroczne lato… Nie wdając się w szczegóły i przyczyny, powiem tylko, że musiałam na pewien czas radykalnie zwolnić życiowe tempo, ograniczając aktywność do niezbędnego minimum. Jednak całkowita bezczynność absolutnie nie leży w mojej naturze, więc z konieczności przestawiłam się na robótkową drobnicę, nie wymagającą zbyt wielkiego nakładu sił i środków.

Trzy takie drobiazgi załapały się nawet na małą sesję zdjęciową. A gdy już są fotki, to i jakiś wpis na, nieco zakurzonym ostatnio, blogu trzeba by zamieścić… Skoro wspomniane mikro-projekty udało się zrealizować w trybie „skończę to, zanim zrobię pierwszą przerwę”, to może i sam post „napisze się”, zanim poziom mocy twórczych znowu opadnie i schowam rzecz całą do przysłowiowej szuflady.

Jako pierwsza powstała szydełkowa broszka. Zwiniętą ciasno na kształt płatków kwiatu serpentynę wydziergałam z muliny w ciekawym, morskim odcieniu, wygrzebanej wśród zapasów, pochodzących jeszcze z babcinego krawiecko-dziewiarskiego skarbca. By dodać ozdobie nieco biżuteryjnego blasku, w środek pąka wszyłam kulisty koralik, wykonany ze szkła weneckiego w podobnym kolorze.

Jak powszechnie wiadomo, czeluście kobiecej torebki, to odrębny mikrokosmos. Niczym angielski gentleman, musimy być przecież przygotowane na każdą sytuację! Jednym z moich niezbędników, na stałe zadomowionym w tej prywatnej otchłani, jest miniaturowa apteczka, mieszcząca w sobie, oprócz paru podstawowych medykamentów, szpulki czarnej i białej nici, a także kieszonkowy igielnik.

Zaadaptowana do tego celu wyszywana koralikami indyjska torebeczka z biegiem czasu mocno się zużyła. Wyprułam więc wszystko aż do samej podszewki i ubrałam ją w dzianinę o gęstym splocie, wydzierganą z kordonka Ada 10 (tex 30 x 6/270 m/kolor 414), prostymi pojedynczymi słupkami oraz ozdobnym motywem skręconych pęczków. Instrukcję wykonania takiego ściegu znalazłam tutaj.

Nawet najzagorzalsza dziewiarka nie samym tylko szydełkiem żyje, więc odkładając je na moment, zmajstrowałam sobie parę letnich kolczyków. Do ich wykonania użyłam tego, co znalazłam w pudełku pełnym skarbów, przeznaczonych do ponownego przetworzenia. Bo coś się kiedyś zgubiło, popsuło, znudziło… Przydał się turkus, morska zieleń, odrobina pomarańczy oraz kropla srebra. I oto są!

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, możesz go polubić, skomentować i/lub polecić znajomym. Dziękuję!

Tagi: , , , , ,

Komentarze (8)

  1. joasia & art napisał(a):

    Kosmetyczka wyszła cudownie 🙂 różyczkę też bym z dumą nosiła, śliczne szydełkowe prace. Pozdrawiam 🙂

  2. Sama nie wiem co podoba mi się bardziej – wyszydełkowana róża, która z koralikiem wygląda naprawdę świetnie (i cały efekt jest o wiele ciekawszy niż gdyby koralika tam nie było) czy jednak kolorowe kolczyki. 🙂 Cały zestaw jest nie tylko na lato dobry, ale i np. na jesień czy zimę – to może być łatwy i przyjemny sposób na dodanie sobie energii w szarobure dni. 🙂

    • Arachne napisał(a):

      Dziękuję bardzo. 🙂 Ja takie intensywne kolory stosuję na co dzień. I rzeczywiście mają moc poprawiania nastroju, niezależnie od pory roku.

  3. SzydelkoweCUDAsie napisał(a):

    Piękne drobiazgi <3

  4. Ula Smagula napisał(a):

    Wszystkie prace są jedyne w swoim rodzaju, piękne, niepowtarzalne noszące znamiona miłości do rękodzieła Pozdrawiam

    • Arachne napisał(a):

      Serdecznie dziękuję. 🙂 Dłubanie takich drobiazgów rzeczywiście sprawa mi sporo radości. I jakoś tak całkiem nieźle to wychodzi… 😉 Pozdrawiam. 🙂

Zostaw ślad po sobie!