Drzewo domowe i drzewo wędrowne

Opublikowane w Inne techniki przez dnia 3 lipca 2018 4 komentarze

Przyjemność, ale jednocześnie pewien twórczy niedosyt, jakie jeszcze zimową porą sprawiło mi dzierganie i plecenie klasycznych łapaczy snów, skłoniły mnie do próby wykonania nieco bardziej skomplikowanej dekoracji, również symbolicznie wpisanej w okrąg. Ponieważ lubię nawiązania do natury, a zwłaszcza motywy zaczerpnięte z milczącego, tajemniczego świata roślin, wybór padł na sznurkowe drzewo, wyplecione techniką makramy. Chociaż nie ja pierwsza wpadłam na ten pomysł, starałam się zrealizować go w jak najbardziej indywidualny sposób, czyli jak zwykle „po mojemu”.

Masywną metalową obręcz o średnicy 20 cm owinęłam cienkim, białym, ciasno skręconym sznurkiem. Z niego powstało również samo drzewo. Odwrotnie, niż to się dzieje w naturze, zaczęło ono rosnąć od gałęzi i konarów. Aby podkreślić rustykalny charakter pracy, zrezygnowałam z klasycznych splotów makramowych, zastępując je jak najprostszymi, pojedynczymi węzełkami, pomiędzy które nanizałam drobne drewniane i ceramiczne koraliki w naturalnych kolorach od kremowej bieli, aż po czekoladowy brąz. Wszystkie sznurki splotłam w płaski, delikatnie skręcony warkocz, tworzący nieco nachylony pień drzewa, a potem podzieliłam na trzy równe, ozdobione paciorkami chwosty, imitujące korzenie, tuż poniżej obręczy zabezpieczone węzłami i dużymi koralami z barwionego, lakierowanego drewna. Dlaczego? Ponieważ trójka jest m. in. symbolem wspólnego szczęścia, porozumienia i harmonii.

Moje pierwsze drzewo, zawieszone na pojedynczym sznurku, o długości regulowanej zestawem trzech koralików, jako nasz domowy talizman, znalazło swoje miejsce pod lampą wiszącą nad stołem, czyli punktem, w którym zarówno umownie, jak i zupełnie dosłownie koncentruje się nasze rodzinne życie, wokół którego przebiegają wszystkie domowe ścieżki. Bo zarówno w dawnych, jak i współczesnych kulturach drzewo, to nie tylko wdzięczny motyw dla twórców rękodzieła, rzemiosła i sztuki, ale przede wszystkim symbol, od zawsze obdarzany wielorakimi znaczeniami, mocami i właściwościami.Długowieczność drzew sprawiła, że stały się znakiem mądrości i życiowego doświadczenia, zaś ich wytrzymałość – trwania w czasie, łączącym przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Nie bez powodu mawiamy, iż nie ma drzewa bez korzeni… Łączyły też ziemię z niebem, byt materialny ze światem ducha. Uczyniono z nich również symbol siły (i to nie tylko męskiej), a także troskliwej, zarówno matczynej, jak i ojcowskiej opieki. Przez wieki drzewa karmiły, chroniły i leczyły, dając człowiekowi wszystko, co miały najlepszego: liście, kwiaty, owoce, nasiona, korę, korzenie, drewno… A także swoją niezwykłą, tajemniczą moc. Kto choć raz przytulił się do drzewa, ten dobrze wie, o czym mówię…

Jakiś czas po upleceniu domowego drzewa obmyślałam projekt szczególnego prezentu, mającego być podziękowaniem. Wiedząc, iż obdarowana osoba ceni sobie piękno i moce natury, nieobca jej jest również odrobina metafizyki, szukałam stosownego motywu przewodniego. Znalazł się właściwie sam… A to dzięki pewnym, oglądanym w skupieniu, twórczym wizualizacjom. Pędziły konie, leciały ptaki, szumiały trawy, tory biegły donikąd, tańczyły drzewa… I to właśnie one tak głęboko zapadły mi w pamięć, że ręce niemal same sięgnęły po sznurki i koraliki. Tak oto powstało drzewo wędrowne.

Tym razem metalową obręcz schowałam w zwojach szarego lnianego sznurka. Samo drzewo powstało z białego sznurka woskowanego. Pomiędzy supełki na gałęziach wplotłam płaskie paciorki z drewna palmy kokosowej, w Indiach uznawanej za drzewo, które zaspokaja wszystkie potrzeby życia, bowiem jest wykorzystywane przez człowieka w całości – od korzeni aż po liście. Pień-warkocz rozszczepił się na siedem pasm, bo siódemka to z kolei symbol pełni, doskonałości i twórczej mocy. W dawnych wiekach wierzono, iż panuje nad wszechświatem, czuwając nad niezmiennością jego praw. Najwięcej pracy wymagały kaskady drewnianych oraz ceramicznych koralików. Bo przecież grunt, to solidne korzenie… Zanim gotowe drzewo wyruszyło ku swemu przeznaczeniu, zdążyłam jeszcze sfotografować je na tle naszego domowego skarbca, czyli zabytkowej biblioteczki, kryjącej w sobie nie mniej wiekowe książkowe perełki. Bo w starych księgach też jest moc… Bibliotekarka-czarownica Wam to mówi…

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, możesz go polubić, skomentować i/lub polecić znajomym. Dziękuję!

Tagi: , , ,

Komentarze (4)

  1. Kufer Inspiracji napisał(a):

    Przepiękne są 🙂

  2. Szydelkowecudasie napisał(a):

    Jest piękny, bardzo podoba mi się połączenie z koralikami 🙂

    • Arachne napisał(a):

      Dziękuję bardzo. 🙂 Przyznam nieskromnie, że to jedne z niewielu moich dziergadeł, a właściwie „plecideł”, z których jestem naprawdę zadowolona. 🙂

Zostaw ślad po sobie!