Święta tuż, czas dzierganie kończyć już!

Opublikowane w Aktualności, Szydełkowanie przez dnia 21 grudnia 2016 36 komentarzy

Do Świąt pozostało już tylko kilka dni, czas więc na małe podsumowanie. W tym roku przygotowania do nich trwały dla mnie nadspodziewanie długo. Większe niż zazwyczaj zapotrzebowanie na ręcznie wykonane prezenty (pokazywałam je w poprzednich wpisach, tu i tu) spowodowało, że za „produkcję” ozdób, mających wypełnić nasze własne gniazdko, zabrałam się z lekkim opóźnieniem.

Szczęśliwie na tyle intensywnie pomachałam łapkami, uzbrojonymi na przemian to w szydełko, nici oraz garnek z krochmalem, to znów w klej, rozmaite sznurki i inne zachomikowane na tę okoliczność dekoracyjne drobiazgi, że w niecałe dwa tygodnie wszystko było gotowe. Niestety, pogoda poskąpiła słonecznego światła, większość zdjęć musiałam więc pstrykać w sztucznym blasku żarówek.

Jako pierwsza powstała miniaturowa i zupełnie niegroźna zamieć śnieżna, czyli powiewny mobil. Spolszczona nazwa tej ozdoby pochodzi od francuskiego słowa mobile, to znaczy ruchomy. Wokół wewnętrznej obręczy od drewnianego tamborka, owiniętej pasmami luźno tkanej jasnobrązowej lnianej kanwy, przysiadły dwadzieścia cztery duże, średnie i małe, na przemian białe oraz szare, szydełkowe śnieżynki. Wydziergałam je z bawełnianej Muzy 20 i podwójnej lniano-bawełnianej nici marki Campolmi. Każda śnieżynka dostała jeszcze małe oczko z drewnianego lub kościanego koralika. Całość swobodnie zawisła na czterech mocnych sznurkach pod lampą w pokoju.

Na starym stole, otulonym lnianym obrusem w skromniej szarości i bieli, na którym tu i ówdzie przycupnęły niciane gwiazdeczki, położyłam wieniec z nieokorowanych gałązek, częściowo owinięty konopnym sznurkiem, do którego przykleiłam szyszki, uzbierane jeszcze podczas letnich spacerów po Kazimierzu, kawałki suszonej kory cynamonowej, orzechy laskowe i skrawki lnianej kanwy.

Pośrodku stanął kazimierski gliniany dzban, a w nim pędy wierzby mandżurskiej. Na jej delikatnych  gałązkach zawiesiłam piernikowe serduszko, białą drewnianą choinkę, szklany sopel, srebrzystą bombkę w szydełkowej koszulce, ażurowe wiklinowe serce oraz kilka nicianych śnieżynek, w tym tę największą, zaprojektowaną i wykonaną specjalnie jako mikołajkowy prezent dla Męża.

Po obu stronach wieńca postawiłam dwa świeczniki, wykonane naprędce z dużych słoików, garści pachnących nasion, skórek i wiórków, lnianych sznurków oraz pary szydełkowych śnieżynek. Jeszcze nie wiem, czy odważę się popsuć je i zapalić tkwiące w nich grube waniliowe świece…

Choinka w tym roku straciła swe zielone stopy i usadowiła się w masywnym gliniaku, wypełnionym suszonymi pachnidłami oraz papierowymi kulkami, schowanym w jutowym worku, ściągniętym grubym sznurkiem. A na jej gałązkach przysiadły szydełkowe śnieżynki, ozdobione drewnianymi lub kościanymi guzikami i sznurkowymi kokardkami. Tuż obok zawisły orzechy włoskie i kawałki kory cynamonowej, przybrane lnianymi, konopnymi lub sizalowymi sznurkami, rozczochranymi pasmami rafii bądź skrawkami postrzępionej kanwy. Do tego jeszcze kilka miniaturowych srebrnych bombek. Niektóre również dostały szydełkowe kiecki. Całości dopełniają ozdoby zamotane z szarych i srebrnych nici. A na czubku rozsiadła się największa gwiazda, wydziergana ze sznurka wędliniarskiego.

Inny kąt pokoju zdobi styropianowa bombka, przybrana skrawkami surowego płótna, ciemnobrązowej tkaniny podszewkowej, bawełnianym sznurkiem, kościanymi guziczkami, koralikami i szpilkami. Kokarda powstała z postrzępionej lnianej kanwy, zawieszka zaś z rzemyka. Techniki wykonywania takich cacek nauczyła mnie koleżanka z pracy, również lubiąca zabawy z rękodziełem.

Na komodach i parapetach rozłożyłam jeszcze cynamonowo-anyżowe paczuszki, przewiązane kanwą oraz sizalowym sznurkiem. Przy starej biblioteczce, obok stuletniego żelazka ustawiłam dwa słoje wypełnione ledowymi światełkami i styropianowymi kulkami, imitującymi grudki śniegu.

Wątpliwą urodę kącika telewizyjnego rozprasza słoiczkowy świecznik, ozdobiony kanwą, sznurkami oraz garścią pachnących wiórków. Kokardka, tym razem z rafii, dostała się również ażurowemu filcowemu aniołowi, od kilku już lat strzegącemu naszych drzwi wejściowych.

A jak wyglądają lub będą wyglądały w tym roku Wasze świąteczne ozdoby? Kupione, przerobione, czy w całości wykonane samodzielnie? I jakimi technikami? Choinki sztuczne, czy prawdziwe? Co na nich zawiśnie? A co na stołach, oczywiście poza tradycyjnymi pysznościami? Na bogato i błyszcząco, czy minimalistycznie? Szał kolorów, a może klasyka lub spokój czerpany z barw i zapachów natury?

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, możesz go polubić, skomentować i/lub polecić znajomym. Dziękuję!

Tagi: , , , , , , , , , ,

Komentarze (36)

  1. Bartłomiej Żołubak napisał(a):

    No u nas też się dzieje dekoracyjnie. 😉

  2. Maria Wicher napisał(a):

    Piękne.

  3. OlaBoga napisał(a):

    Nawet bez samej choinki taka świąteczna atmosfera bije z tych zdjęć, że prawie czuję pierniki i mandarynki. 🙂 Zazdroszczę tak pięknego wystroju. 🙂 Wspaniale Ci wyszło!

  4. Elżbieta Machecka napisał(a):

    Piękne, brak słów, magiczne te Twoje dekoracje, sama przyjemnośc oglądania, Cudne. Pozdrawiam

  5. Anna Haha napisał(a):

    fajny pomysł

  6. Grażyna Żołubak napisał(a):

    Pięknie, świątecznie. 🙂

  7. Dorota Iwona Szamota napisał(a):

    Przepiękne.

  8. Beata Dziewanowska napisał(a):

    Witam 🙂 bardzo mi sie podobaja dekoracje wykonane przez pania…takie klimaciki w jakich lubie przebywac…swiatecznie, basniowo…cudownie 🙂

  9. Czwarta nad Ranem napisał(a):

    Ekstra to wygląda …

  10. Lena Glegoła napisał(a):

    To jest piękne

  11. Margotka napisał(a):

    Wooow !!!!!!!!!!!!!

  12. Łukasz Ratajczak napisał(a):

    Przepięknościowo, jak co roku. 🙂

  13. Erendis napisał(a):

    Przepiękne, rustykalne ozdoby! Takie podobają mi się najbardziej!

  14. IwoN(IT)KA napisał(a):

    Wszystkie ozdoby cudowne, czytając Twój wpis, robiłam wielkie oczy ile to potrafimy zrobić własnymi rękami, wystarczy tylko odrobina kreatywności 😉

  15. Agnieszka Jast napisał(a):

    Pająk na Święta grudniowe, hmm…. ok.

Zostaw ślad po sobie!