Prezenty, pomysły, postanowienia

Opublikowane w Aktualności, Szydełkowanie przez dnia 28 grudnia 2016 21 komentarzy

W tym roku hojny święty, choć tak zapracowany, uważnie i troskliwie przyjrzał się potrzebom mojej szydełkowej pracowni. Pierwszy prezent otrzymałam na kilka dni przed zabłyśnięciem symbolicznej gwiazdki. Był to zestaw trzech pięknych i bardzo pojemnych okrągłych puszek, ozdobionych motywem pluszowych misiów, wystrojonych w okolicznościowe czerwone czapki z futrzanymi pomponami.

 W najmniejszej bez trudu zmieścił się podręczny robótkowy warsztat. Średnią wypełniły zapasy nici, również hojnie uzupełnione świątecznymi prezentami w postaci motka grubego lnianego kordonka marki Limol i dwóch motków ulubionej Kai. Znaleziona pod choinką szpula lnianego sznurka, wraz ze swoimi starszymi, konopnymi, sizalowymi i bawełnianymi siostrami, trafiła do największej z puszek.

Znalazło się w niej również miejsce dla niezwykłej świątecznej niespodzianki, czyli najprawdziwszego młynka dziewiarskiego, należącego kiedyś do… mojego dziadka, który ze sporą zręcznością i pasją zajmował się dzierganiem na drutach oraz pracą na, popularnej niegdyś, maszynie dziewiarskiej.

Oprócz tego szacownego zabytku pod tegoroczną choinką czekała na mnie również pachnąca świeżym drewnem skrzynka, podzielona na sześć przegródek. Za jakiś czas przeprowadzi się do niej większość koralików i innych jubilerskich półfabrykatów, wieszcząc kres ery bałaganu i plastikowych pudełek.

 I tak to od świątecznych prezentów przeszliśmy do noworocznych postanowień. Zapewne próbując wymienić i opisać je wszystkie zanudziłabym Was na śmierć, opowiem więc tylko o niektórych, jak na razie najpilniejszych lub najbardziej sprecyzowanych, planach. W najbliższych miesiącach chciałabym przede wszystkim sfinalizować wreszcie projekty, rozpoczęte w (już prawie) minionym roku.

Paru ostatnich szlifów wymaga trwający od jakiegoś czasu gruntowny „remont techniczny” bloga. Do wydziergania zostało jeszcze kilka łazienkowych dekoracji. No i w „kuferku wstydu” wciąż tkwi sporo robótek, które dopraszają się brakujących rzędów i oczek. Nie powinny już dłużej czekać!

Chciałabym również wciąć się wreszcie za reorganizację pracowni. W szafie czeka też co najmniej kilka ciuchów, odłożonych do małych przeróbek i ozdobienia, między innymi za pomocą szydełka. Mam także nadzieję, że w nowym roku uda mi się przynajmniej zacząć pracę nad wymarzonymi filetowymi firankami i zazdrostkami na kuchenne okno lub obrusem na nasz zabytkowy stół w pokoju.

A co Wy znaleźliście w tym roku pod zielonymi gałązkami? Czy któryś z otrzymanych prezentów szczególnie pobudził Waszą twórczą wyobraźnię i zaowocuje nowymi inspiracjami lub projektami? Robicie noworoczne plany i postanowienia? Jeśli tak, to odważycie się uchylić rąbka tajemnicy?

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, możesz go polubić, skomentować i/lub polecić znajomym. Dziękuję!

Tagi: , , , , , ,

Komentarze (21)

  1. Marta Brzezia napisał(a):

    Kołowrotek!!

  2. Łukasz Ratajczak napisał(a):

    Ach, jakie ładne pudełeczka! Idealne na ciasteczka. 🙂

  3. Ania Skowrońska napisał(a):

    Świetny wpis Kasiu! A na zdjęciach widać, że kordonki są bardzo przydatne 🙂 Cieszy mnie to! Pozdrawiam serdecznie 🙂

  4. Maria Wicher napisał(a):

    Dobre miał oko. Super prezenty.

  5. Danuta Jarosz napisał(a):

    Sporo tego. 🙂

  6. Urszula Kanik napisał(a):

    Coś czuję, że w nowym roku będzie co podziwiać 😉

  7. Lady with crochet napisał(a):

    Bardzo zaciekawił mnie ten młynek 🙂

    • Arachne napisał(a):

      Mnie również. Z instrukcji Taty, który uczył się od dziadka, wynika, że to jest bardzo przydatne urządzenie. Gdy przetestuję działanie młynka, spróbuję to opisać.

  8. IwoN(IT)KA napisał(a):

    Ależ cudownie! pudełko na koraliki, puszki, ale ten młynek dziewiarski – chyba najlepszy balsam dla wprawionych rąk Dziewiarek 🙂 kiedyś nie lubiłam takich „starych” rzeczy, a teraz żałuję, że u mnie w domu rodzinnym nikt rękodziełem się nie zajmował 😉

    • Arachne napisał(a):

      Tak, Mikołaj, a właściwie Mikołaje, uważnie słuchali i patrzyli, podrzucając pod choinkę same skarby. 🙂 Ja w ogóle uwielbiam starocie, a te związane z rękodziełem to już dla mnie prawdziwe perełki. Przy okazji jeden z Mikołajów wygadał się, że w rodzinnej piwnicy jest ich więcej… 😉

Zostaw ślad po sobie!