Czas niespiesznych powrotów

Opublikowane w Aktualności, Szydełkowanie przez dnia 1 lipca 2019 4 komentarze

Zdarzają się w życiu takie sytuacje, które wymagają od nas pełnego zaangażowania, a wszystko inne przez chwilę przestaje być ważne i schodzi na dalszy plan. Nic jednak nie trwa wiecznie, więc prędzej czy później nadchodzi moment, gdy można przypomnieć sobie o dobrodziejstwach codzienności.

Podjęta przeze mnie z początkiem roku wyprawa po zdrowie zmierza do szczęśliwego finału, mogę więc wreszcie pozwolić sobie na niespieszny powrót do chwilowo porzuconych zajęć, przyjemności lub pasji, wybierając spośród nich jednak już tylko takie, które zwycięsko przetrwały tę próbę czasu.

Na owej liście nie mogło, rzecz jasna, zabraknąć mojego ukochanego szydełkowania, z którym nigdy tak naprawdę nie rozstaję się na dłużej. Te bardziej wymyślne i skomplikowane dziewiarskie projekty przysnęły co prawda chwilowo w robótkowej poczekalni, ale do szpitalnej torby zapakowałam motek bawełnianego kordonka Ada 5 (40 tex x 6 / 50 g / 205 m) w odcieniu kawy z mlekiem (404), szydełko o średnicy 1,3 mm oraz wzór prostej filetowej serwetki z motywem asymetrycznych zawijasów.

Serwetka powstawała długo i z licznymi przerwami. Zajęte jej dzierganiem ręce, a przede wszystkim głowa, łatwiej zniosły stres, tudzież dopadające mnie wisielcze nastroje. Wreszcie doczekała się swych ostatnich oczek, krochmalenia, blokowania, prasowania, a nawet – siłą rozpędu – sesji zdjęciowej. Potrzebowałam jednak jeszcze trochę czasu, by w pełni dojrzeć do myśli o jej pokazaniu i opisaniu, czyli tak naprawdę o powrocie na, mocno w międzyczasie zakurzonego i zapomnianego, bloga.

Czy dzisiejszy wpis pozostanie jedynie epizodem, czy też skutecznie strząsnę z siebie kilkumiesięczne rozleniwienie i nabiorę dawnego rozpędu, tego wolę nie obiecywać ani sobie, ani tym bardziej Wam. Na razie omiatam wirtualny kurz i buszuję po jeszcze wiosną starannie wysprzątanej pracowni.

Robótkowe pozimowe przebudzenie zdążyło zaowocować kilkoma nowymi pracami i projektami. Część z nich już ukończyłam, pozostałe są ciągle „w procesie”. Ale czy przekonam się do chwalenia się nimi, to już jednak zupełnie inna sprawa… Jak mówi stare porzekadło: pożyjemy, zobaczymy…

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, możesz go polubić, skomentować i/lub polecić znajomym. Dziękuję!

Tagi: ,

Komentarze (4)

  1. Łukasz Ratajczak pisze:

    Piękne zdjęcia i świetna serweta! Internet wita z powrotem. 😉

  2. Wanda Bareja pisze:

    Dobrze, że już z powrotem. Serweta miodzio. Walkę o zdrowie rozumiem, ach jak bardzo. Pozdrawiam.

Zostaw ślad po sobie!